Szkolenia z pierwszej pomocy są ważne.
Ale same w sobie nie rozwiązują problemu bezpieczeństwa w organizacji.
Z mojego doświadczenia to tylko jedna część układanki.
Szkolenia są potrzebne. Sam je prowadzę od lat i wiem, jak bardzo potrafią podnieść gotowość ludzi do działania.
Problem zaczyna się gdzie indziej.
W organizacjach, z którymi zaczynam współpracę, widzę jedną powtarzalną rzecz. Ludzie często naprawdę potrafią działać, tylko system nie daje im realnej szansy na to.
Najczęstsze problemy, które obserwuję to :
• źle wyposażone i rozmieszczone punkty pierwszej pomocy,
• brak liczenia realnych czasów reakcji,
• niejasne role w sytuacji zdarzenia,
• procedury, które dobrze wyglądają na papierze, ale nie działają pod presją.
Szkolenie odpowiada na pytanie: „czy człowiek wie, co zrobić?”
System odpowiada na pytanie: „czy organizacja stworzyła warunki, żeby to działanie miało sens i odpowiednie osoby mogły użyć swoją wiedzę i umiejętności?”
Z mojego doświadczenia jedno bez drugiego nie działa. A odpowiedzialność za system nie leży po stronie uczestników szkolenia, tylko po stronie organizacji i jej zarządzania.
Dlatego rozmowę o procesach reagowania w stanach zagrożenia życia często zaczynam nie od pytania: „jakie szkolenie?” tylko od: „jak dziś działa Wasz system reagowania?”
👉 A gdyby dziś doszło do realnego zdarzenia, to co powinno zadziałać pierwsze: umiejętności ludzi czy system, który im na to pozwoli?

